Kupno mieszkania to jedna z najważniejszych decyzji w życiu. Niezależnie od tego, czy to nasze pierwsze M, czy kolejne w dorobku – moment odbioru technicznego to chwila, która budzi emocje. W teorii to tylko formalność. W praktyce – to ostatnia szansa, by wychwycić błędy, zanim podpiszemy protokół i zostaniemy z problemami na lata.
Wielu kupujących zadaje sobie wtedy pytanie: czy muszę płacić za fachowca, skoro mam szwagra, który „zna się na budowie”? Albo sąsiada, co „robił w wykończeniówce”?
Brzmi znajomo? No właśnie. Zobaczmy, jak wygląda prawda o tzw. odbiorach z wujkiem budowlańcem.
Wujek zna się na robocie – to fakt. Ale czy to wystarczy?
Nie chodzi o to, że Twój wujek, kolega czy szwagier nie ma doświadczenia. Prawdopodobnie wie więcej o tynkach i płytkach niż większość ludzi. Może nawet sam pracował przy budowie mieszkań. Problem w tym, że odbiór techniczny to nie tylko „rzucenie okiem”, czy jest prosto i ładnie.
Profesjonalny odbiór opiera się na procedurach, normach budowlanych i pomiarach, których laik – nawet „budowlany” – po prostu nie zna lub nie stosuje.
Dla przykładu:
– Czy wujek przyjdzie z poziomicą laserową i wilgotnościomierzem?
– Czy będzie wiedział, że gniazdka muszą być osadzone zgodnie z wymogami?
– Czy sprawdzi odchylenie ściany od pionu według odpowiednich norm?
No właśnie.
Co sprawdza fachowiec, a czego nie zauważy przeciętny „budowlaniec”?
Przy odbiorze technicznym kluczowe są szczegóły, które nie zawsze są widoczne gołym okiem.
Dobry inspektor sprawdzi m.in.:
– zgodność z planem deweloperskim (np. metraż, rozmieszczenie punktów instalacyjnych),
– jakość wykonania tynków, wylewek, stolarki okiennej i drzwiowej,
– szczelność i działanie instalacji (elektrycznej, wodnej, wentylacyjnej),
– odchylenia od pionów i poziomów – dokładnie, z pomiarem, nie „na oko”,
– ukryte wady, które mogą ujawnić się dopiero po czasie (np. zawilgocenia).
W skrócie: fachowiec działa według listy kontrolnej, mierzy, dokumentuje i nie ulega emocjom. To nie jest szybkie przejście się po mieszkaniu z rękami w kieszeni.
Deweloperzy wiedzą, z kim mają do czynienia
To ważny aspekt, o którym niewiele osób mówi. Deweloperzy doskonale rozpoznają, kto przyszedł na odbiór: czy to profesjonalista z branży, czy ktoś „z rodziny”.
Gdy pojawia się niezależny inspektor z doświadczeniem, zmienia się ton rozmowy. Pracownicy dewelopera są wtedy ostrożniejsi, chętniej wpisują usterki do protokołu i rzadziej próbują zbywać uwagi tekstami typu „to się wypoziomuje jak podłoga się ułoży”.
Z kolei gdy przychodzisz z kimś znajomym „od robót”, często traktują to jak okazję, by pójść na skróty. Przesunąć winę na wykonawcę, zrzucić odpowiedzialność albo wmówić, że „tak musi być”.
Przypadek z życia: „Było ładnie, a potem wszystko wyszło”
Rozmawiałem niedawno z klientem, który odbierał mieszkanie sam, w towarzystwie „fachowca od remontów”. Wszystko wyglądało dobrze. Tynki równe, podłoga gładka, okna szczelne.
Dwa miesiące później:
– ściany zaczęły pękać,
– parapet odpadał,
– gniazdka były pod napięciem mimo wyłączonego korka.
Deweloper rozkładał ręce – „przecież podpisał Pan protokół”.
Gdyby wtedy był z inspektorem, wszystkie te rzeczy byłyby wychwycone i wpisane jako usterki. A tak? Pozostała naprawa na własny koszt.
Ile kosztuje odbiór z fachowcem?
Ceny profesjonalnych odbiorów zaczynają się zwykle od 300–400 zł za mieszkanie do 40 m² i rosną w zależności od metrażu oraz lokalizacji.
W kontekście zakupu nieruchomości za kilkaset tysięcy złotych, to promil całkowitego kosztu. A w zamian:
– święty spokój,
– pewność, że nie kupujesz bubla,
– dokumentacja na wypadek sporu z deweloperem.
Odbiór to nie moment na oszczędności
Na końcu zostaje pytanie: czy warto oszczędzać na kimś, kto może wykryć wady warte kilka, a czasem nawet kilkanaście tysięcy złotych?
Wujek może pomóc przy remoncie, doradzi przy wyborze gresu i zna się na fugach. Ale odbiór techniczny to nie miejsce na sentymenty i rodzinne przysługi. Tu liczy się precyzja, doświadczenie i znajomość przepisów.
Jeśli chcesz spać spokojnie i mieć pewność, że Twoje wymarzone M nie okaże się skarbonką bez dna – weź ze sobą kogoś, kto się tym zawodowo zajmuje. Naprawdę warto.